KATECHEZA ŚREDNIOWIECZA

 

Tak szeroki temat, jakim jest „katecheza średniowiecza”, zostanie przedstawiony w oparciu o przykład ówczesnej diecezji wrocławskiej. W zasięgu oddziaływania misjonarzy i w kręgu państw chrześcijańskich Śląsk znalazł się w X w. Promieniować mogło chrześcijaństwo na tę ziemię najpierw z południa, od strony Moraw, od końca IX w., kilkadziesiąt lat później, od II ćwierci X w., z zachodu – z Pragi czeskiej, wreszcie w II połowie X wieku od strony północno-wschodniej, z umacniającego się państwa Polan.

Metoda katechezy misyjnej była w tym czasie już opracowana i wypróbowana, i według tych wskazań przebiegała najpewniej ewangelizacja na naszej ziemi. Autorem tej praktyki prowadzenia katechizacji misyjnej, opartej o wskazania św. Augustyna, był teolog nadworny Karola Wielkiego – Alkuin. Wiemy o stosowaniu tej właśnie metody z dwu ważnych źródeł dotyczących plemion słowiańskich. Choć odnoszą się one do innych czasów i innych terenów, potwierdzają stosowanie tego samego wzorca.

Pierwszy dokument pochodzi z 796 r. Jest to protokół sporządzony po zwycięstwach Pepina, syna Karola Wielkiego, nad Awarami, jeszcze w obozie wojskowym, przez biskupów Paulina II – patriarchę Akwilei (zm. 802) i Arno – biskupa Salzburga (zm. 821). Opracowano wtedy plan chrystianizacji ludów słowiańskich do tego czasu zamkniętych w imperium Awarów. Zgodnie z założeniem Alkuina, chrzest miał być poprzedzony tylko nauczaniem wiary, natomiast nauka moralności chrześcijańskiej i wdrożenie w nią miało nastąpić po udzieleniu chrztu. Katecheza przedchrzcielna winna trwać od 7 do 40 dni i obejmować prawdy o nieśmiertelności duszy, o sądzie, o nagrodzie wiecznej i karze, następnie o Bogu w Trójcy, o Zbawicielu, Jego męce i zmartwychwstaniu. Nauczanie to miało odbywać się na zasadzie całkowitej dobrowolności. Po tym przygotowaniu udzielano chrztu, po czym następowało pouczenie o obowiązkach chrześcijańskich.

Drugim ważnym dokumentem informującym o sposobie misyjnej katechizacji jest relacja z działalności św. Ottona z Bambergi na Pomorzu Zachodnim w latach 1124-1128 zawarta w jego listach. Otton przygotowywał do chrztu siedmiodniowym nauczaniem oraz trzydniowym postem, a po chrzcie przebywał jeszcze ok. dwa tygodnie w danym miejscu, pouczając o podstawowych obowiązkach chrześcijańskich: uczestniczeniu we mszy w niedziele i święta, zachowywaniu postu, o obowiązku przynoszenia dzieci do chrztu, zakazie zabijania córek i zawierania małżeństw w pokrewieństwie (wówczas do szóstego i siódmego stopnia), zachęcał także rodziców, aby swoich synów oddawali na naukę do szkół, by mogli się przygotować do święceń kapłańskich.

Uzupełnieniem tych ważnych ogólnych wskazań są informacje szczegółowe zawarte we wszystkich trzech żywotach św. Wojciecha oraz w opisie męczeństwa Pięciu Braci Polskich, pozostawionym przez św. Brunona z Kwerfurtu. Teksty te, napisane w latach 999-1008, są najbliższe terytorialnie i chronologicznie chrystianizacji Śląska. Św. Wojciech, gdy przybył do Prusów, zaczął swoją katechezę, według najstarszego rzymskiego żywota, tak: „Z urodzenia jestem Słowianinem, o imieniu Wojciech, z powołania zakonnikiem, niegdyś wyświęconym na biskupa. Teraz z obowiązku jestem waszym apostołem. Przyczyną naszej podróży jest wasze zbawienie, abyście porzuciwszy głuche i nieme bałwany, uznali Stwórcę waszego, który jest jedynym Bogiem i poza którym innego boga nie ma; abyście wierząc w Jego imię, mieli życie i zasłużyli na zażywanie w nagrodę niebiańskich rozkoszy w wiecznych przybytkach”. Podstawowe treści tej katechezy to przekazanie prawdy o Bogu Stwórcy nieba i ziemi, o Jego miłosierdziu i cierpieniu Jego Syna na krzyżu, o konieczności wyrzeczenia się złego, o odpuszczeniu grzechów i szczęściu w niebie.

Inny świadek, współczesny chrystianizacji Śląska, biskup Thietmar z Merseburga, opisał pracę pierwszego biskupa kołobrzeskiego Reinberna w latach 1000-1001 na Pomorzu. Wskazał on na inny element ówczesnej pierwszej katechezy – niszczenie pogańskich wyobrażeń bóstw: „Niszczył i palił świątynie z posągami bożków i oczyścił morze zamieszkałe przez złe duchy wrzuciwszy w nie cztery kamienie pomazane olejem świętym i skropiwszy je wodą święconą. Na chwałę Boga wszechmogącego zaszczepił on na bezpłodnym drzewie latorośl winną, to znaczy wyhodował pośród nieokrzesanego ludu krzew świętego słowa Bożego”. Reinbern działał jednak w innych, niż Wojciech, okolicznościach: miał za sobą Bolesława Chrobrego, władcy ziemi pomorskiej, i na jego polecenie pełnił misję, Wojciech zaś działał na własną rękę na terenie niezależnym. Widoczne są tu trzy etapy postępowania misyjnego: 1) pouczenie o podstawowych prawdach wiary; 2) wyrzeczenie się złego ducha unaocznione zniszczeniem wyobrażeń pogańskich, wyznaniem wiary i udzielenie chrztu; 3) wdrożenie w obowiązki i zasady moralności chrześcijańskiej. Thietmar wskazywał przede wszystkim na etap drugi: niszczenie świątyń i posągów dla zademonstrowania bezsiły bożków pogańskich.

Na terenie Śląska etap pierwszej katechezy o charakterze misyjnym mógł trwać ok. 150 lat, do czasu, kiedy w znaczący sposób powiększyła się liczba duchownych i kościołów chrześcijańskich, kiedy obok kościołów i kaplic w kasztelaniach i grodach powstały także miejsca kultu chrześcijańskiego i regularnego sprawowania Eucharystii niedzielnej w siedzibach możnych i rycerstwa. Za czasów biskupa Waltera (1149-1169) wiemy o wycofaniu z pracy wędrownej, misyjno-apostolskiej, zakonników i osadzeniu ich w klasztorze we Wrocławiu, a także o stworzeniu przy biskupie stałej grupy duchownych – współpracowników.

Od połowy XII w. można, wydaje się, mówić o systematycznej katechezie w społeczeństwie, które przynajmniej w górnych swoich warstwach uznać trzeba za chrześcijańskie, za ochrzczone; dzieci rodziły się z chrześcijańskich rodziców i wzrastały w otoczeniu wyznającym chrześcijaństwo. Jest to istotna różnica w porównaniu z okresem poprzednim. Jak przedstawiało się w tym czasie, tzn. w XIII-XV w. nauczanie wiary i moralności? W średniowieczu wykorzystywano kilka okazji, kilka miejsc, dla pouczenia wiernych o wierze i obowiązkach chrześcijańskich.

1. Katecheza związana z Eucharystią. Podstawową formą nauczania katechetycznego była w tym czasie niedzielna katecheza dorosłych związana ze mszą św. Odróżniano w niedzielnym pouczeniu exhortatiopraedicatio. Przez ekshortację rozumiano pouczenie wiernych o podstawowych chrześcijańskich prawdach wiary i obowiązkach, czyli właściwą katechezę, zaś przez kazanie (praedicatio) – głoszenie słowa Bożego, homilię opartą o tekst Pisma Świętego. Prawodawstwo zarówno gnieźnieńskiej prowincji kościelnej, jak i diecezjalne wrocławskie od czasu, jak tylko je znamy, zwraca uwagę duchowieństwa na obowiązek nauczania.

Najstarsze zachowane ustawy synodalne legata papieskiego Jakuba z Leodium, wydane na synodzie odprawionym we Wrocławiu w 1248 r., nakazywały duchowieństwu w niedziele i święta odmawiać razem z ludem Ojcze nasz i Wierzę po łacinie i w języku ludowym. Było to następstwem doświadczeń legata w naszym kraju: spotkał kilkaset osób, które nie potrafiły mu powiedzieć, w co wierzą, i nie znały podstawowych modlitw. Ta ekshortacja miała mieć miejsce nawet w czasie interdyktu: synod metropolitalny z 1257 r. nakazywał wtedy zwoływać wiernych nie głosem dzwonu, ale biciem w deski, w drewniane kołatki, a po zebraniu się wiernych plebani zapowiedzieć mieli najbliższe dni świąteczne i postne, przeprowadzić ekshortację i wyjaśnić, dlaczego nałożony został na kraj (miejscowość) interdykt. Co było treścią ekshortacji wiemy skądinąd. Polegała ona na wspólnym odmówieniu Ojcze nasz i wyjaśnieniu poszczególnych próśb; odmówieniu Wierzę z objaśnieniami i napomnieniem, aby tego wszystkiego uczyć w domu dzieci, „które podnieśliście ze chrztu”, bo to jest droga do zbawienia wiecznego. Następowała teraz zachęta do częstej spowiedzi oraz pouczenie o sakramencie i  o grzechach, po czym odmawiano wspólnie spowiedź powszechną – Kaję się Bogu. Jest to bardzo ważny tekst katechetyczny, znany już w XIII w., którego najstarsze zapisy pochodzą z początku XV w. Tekst ten jest niezwykle bogaty w treści katechetyczne. Rachunek sumienia zrobiony został według dwóch przykazań miłości, dziesięciu przykazań Bożych, siedmiu głównych wad, pięciu zmysłów, przykazań kościelnych oraz uczynków miłosierdzia co do duszy i co do ciała. Jest to wieloraki „przekrój” sumienia pouczający o tym, co złe, ale wskazujący też, co dobrego należy czynić. Było to przypominane każdej niedzieli, jak należy po chrześcijańsku żyć, a więc nieustanna realizacja trzeciego etapu misji – wdrażanie w chrześcijański sposób życia. Katecheza ta była oczywiście prowadzona w języku ludowym, co poświadczają choćby uchwały synodów prowincjonalnych arcybiskupa Jakuba Świnki z 1285 r., arcybiskupa Janisława z 1326 r. czy krakowskie biskupa Nankera z 1320 r., zakazujące nadawania beneficjów kościelnych duchownym nie znającym języka polskiego.

Każdej niedzieli gromadzili się wierni w miastach, gdzie było więcej księży, przed południem na mszy i kazaniu, zaś po południu na katechezie połączonej z odpytywaniem i memoryzowaniem. Szczególnymi okresami nauczania były Adwent i Wielki Post. Nauczano w tych okresach codziennie oprócz poniedziałków. Tak było przynajmniej we Wrocławiu i  w Legnicy, gdzie dopiero w 1508 r. biskup Jan IV zezwolił na ograniczenie katechezy w Adwencie do środy i piątku. W Wielki Piątek kazania o Męce Pańskiej głoszono zapewne z przerwani przez cały dzień, w katedrze wrocławskiej trwały one pięć godzin. W miejscowościach dwujęzycznych najczęściej katecheza (kazanie) odbywała się przed mszą św. w jednym, a po mszy w drugim języku, lub też (jak np. w Raciborzu) odbywało się równocześnie w czasie mszy w dwu miejscach: w kościele i w stosownej, gdy idzie o wielkość, kaplicy.

Dla lepszego zapamiętania najważniejszych tekstów ułożono do nich melodie; śpiewano nie tylko Ojcze nasz, ale także dziesięcioro przykazań, ryto je na drewnianych tablicach, by przymocować do ścian prezbiterium. Statuty synodalne biskupów: Wacława w 1406 r. i Konrada w 1446 r. przytoczyły teksty tych podstawowych modlitw, dołączając Zdrowaś Maryjo, nie tylko po łacinie, ale także w językach narodowych – niemieckim i polskim. Polecenie ich przypominania i uczenia skierowane tu zostało do praedicatores verbi Dei, więc nie tylko w ekshortacjach, ale także w kazaniach przekazywane miały być treści katechetyczne, napominanie do dobrego życia.

2. Katecheza związana z sakramentem pokuty. Najszerzej mówił o niej biskup wrocławski Rudolf z Rüdesheim na synodzie w 1473 r. Zanim penitent rozpoczął wyznanie grzechów, kapłan powinien upewnić się, czy jest z jego parafii, w przeciwnym razie, o ile nie miał zezwolenia swojego proboszcza, miał go pouczyć: „Bracie, nie mogę cię wyspowiadać, idź do swojego kapłana”. Następnie miał penitenta zapytać, czy nie zaciągnął ekskomuniki kościelnej i wreszcie, czy umie Ojcze nasz, Wierzę w Boga i Zdrowaś Maryjo, jeśli nie, miał go napomnieć, aby się jak najprędzej nauczył tych modlitw. Dopiero wtedy miał go łagodnie zachęcić do wyznania grzechów, bo nie człowiekowi się spowiada, ale Bogu, którego kapłan – sam grzesznik, tylko reprezentuje; Bogu, który nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i żył. Wyznając zaś swoje grzechy, choćby były liczne i ciężkie, niech wspomni, że ci, którzy ciężko i wiele zgrzeszyli, bardziej potem miłowali Boga, jak Piotr czy Paweł, łotr na krzyżu czy Maria Magdalena i wielu innych świętych, a z nawrócenia jednego grzesznika cieszy się cały dwór niebieski: „Wyspowiadaj się więc, bracie, bo ludźmi jesteśmy i bez grzechu na tym świecie żyć nie umiemy, a jeśli dobrze się wyspowiadasz, ze skruchą i postanowieniem, by więcej nie grzeszyć, Bóg niechybnie odpuści ci winę, a ja, Bożą powagą, uwolnię cię od kary”.

3. Inną okazją do przypomnienia o prawdach wiary i zasadach moralności był chrzest i sakrament małżeństwa. Gdy przyniesiono dziecko do chrztu, pleban miał sprawdzić wiedzę religijną rodziców i chrzestnych, przypomnieć im obowiązek nauczenia dziecka wiary, podstawowych modlitw i chrześcijańskiego sposobu postępowania. Gdy przyprowadzili dziecko do spowiedzi, kapłan najpierw sprawdzał jego wiadomości religijne i ewentualnie je uzupełniał zanim zadecydował o dopuszczeniu do Stołu Pańskiego. Udział szkoły parafialnej w przygotowaniu do pierwszych sakramentów był minimalny. Również zgłaszających się celem zawarcia ślubu, proboszcz miał wypytać, czy znają podstawowe modlitwy i prawdy wiary, w przeciwnym razie mieli się ich wyuczyć, zanim zawrą związek małżeński.

4. Do katechizowania wykorzystywano też liczne okazje, jakie stwarzało rozdawanie jałmużny biednym. Św. Jadwiga korzystała z każdej okazji, kiedy wstępowała do wieśniaczych chat, rozmawiając z ludźmi, aby pouczyć ich równocześnie o wierze i modlitwie, i zobowiązywała do tego swoich kapelanów. Podobnie było zapewne przy furtach klasztornych, gdzie regularnie w określone dni, zwłaszcza Wielkiego Postu, rozdawano jałmużnę. Biskup Tomasz I w swoim testamencie z 1268 r. polecił na placu katedralnym rozdawać w rocznicę swej śmierci jałmużnę, a tych, którzy się zgromadzą, katechizować.

5. Wielką pomocą w katechizowaniu były malowidła ścienne w kościołach, którymi czasem pokryte były całe ściany zarówno drewnianych, jak i murowanych kościołów. Z II połowy XIV w. pochodzą polichromie kościołów w Siedlęcinie i Strzelcach koło Sobótki, w Ząbkowicach Śląskich, Jasionej k. Góry św. Anny, Modliszowa k. Wałbrzycha, Kałkowa, Hajduk i Nowego Świętowa k. Nysy, Małujowic k. Brzegu, Strzegomia i Starego Bielska. Najczęściej przedstawiają one sceny z życia i męczeństwa świętych. Z 1420 r. pochodzi polichromia ze Strzelnik koło Brzegu, zachowana na ścianach prezbiterium i nawy: na ścianie północnej artysta-malarz prowadzi patrzącego na malowidła od ukazania stworzenia człowieka, grzechu pierwszych rodziców i wypędzenia z raju do drogi krzyżowej Zbawiciela i do wielkiego obrazu Pana Jezusa ukrzyżowanego w centrum ściany; na przeciwległej ścianie oglądamy kontynuację pasji oraz zmartwychwstanie Pańskie, potem Chrystusa – Sędziego i św. Piotra prowadzącego zbawionych do raju; centralną ścianę wypełnia scena zwiastowania oraz przedstawienie Matki Boskiej osłaniającej płaszczem wszystkie stany Kościoła.

Jest rzeczą oczywistą, że katecheza średniowieczna była przepowiadaniem bez książki. Szkół na Śląsku w 1500 r. można doliczyć się ok. 120, choć można założyć, że były we wszystkich miastach (ok. 130) oraz w bogatszych i większych parafiach wiejskich (ok. 30 szkół). Ważniejsze jest, że nie było obowiązku szkolnego i rodzice nie posyłali dzieci do szkół, mimo napomnień archidiakona, czy wizytatora biskupiego. Niewielu więc umiało czytać, może ok. 10%, a jeszcze mniejszy był procent tych, którzy umieli pisać. Ustawienie tablic w kościołach było mimo to sensowne, bo ułatwiało plebanom katechezę, a ze społeczności parafialnej na pewno kilku umiało czytać i mogło to czynić na głos, jak do tego zachęcają kaznodzieje XVI i XVII w. w odniesieniu do dworów i rodzin.

Chrześcijaństwo pozostawało więc religią żywego słowa. I tu można widzieć słabość katechizacji średniowiecznej i katolicyzmu wobec naporu reformacji w XVI w. R. Chaunu tak konkluduje swoje rozważania: „Kultura ustna przekazywana jest wedle praw innych niż te, które rządzą przekazem pisanym. Przekaz ustny lepiej zachowuje podstawowe schematy, ale dopuszcza szybsze zmiany szczegółowe. Pozwala więc na pewne bogactwo wewnątrz sztywnych ram”.

Przyszedł jednak czas, kiedy te sztywne ramy – normy zostały rozmiękczone: teologowie reformacji XVI-wiecznej odwoływali się do zapisanej litery, do słowa Pisma Świętego: (sola Scriptura) i w bardzo wielu przypadkach w ówczesnych dyskusjach teologicznych zakwestionowali wszystko, co nie jest zapisane w Piśmie. Wówczas też obnażone zostały słabości katechezy „na słowo”, niedomagania katechezy domowej, rodzinnej, jak również niedostatki przygotowania teologicznego duchownych. Pokoleniom wprowadzonym w rodzinach w społeczność wierzących i  w tajemnice sakramentów, więc nie katechizowanym systematycznie, zabrakło umiejętności odróżnienia tego, co katolickie, od tego, co już katolickie nie było. Tym bardziej, że na Śląsku luteranizm wprowadzany był długi czas bez zmian obrządkowych: pozostała cała oprawa liturgiczna, a Komunia pod dwiema postaciami i ożenki księży były tolerowane przez biskupów. Rada miasta Wrocławia, ostoi nowości religijnych i kościelnych na Śląsku, długo zapierała się luteranizmu i dopiero w 1564 r., w związku hołdem koronacyjnym złożonym cesarzowi Maksymilianowi, przyznała się do Marcina Lutra. Zawiedli też duchowni, przygotowywani do swych zadań w podobny sposób jak dzieci do pierwszych sakramentów, tzn. w gronie społeczności kościelnej, czy to na pierwszym etapie u boku proboszczów, czy następnie w grupie chłopców, młodzieży przy szkole kolegiackiej lub katedralnej. Tu uczyli się śpiewów, modlitwy godzin, odprawiania mszy, w której codziennie uczestniczyli, sprawowania sakramentów. Kandydat był więc dobrze przygotowany do sprawowania sakramentów, ale bardzo słabo, lub w ogóle nie przygotowany teologicznie, stawał bezradny wobec stwierdzenia, że nie jest nic napisane w Piśmie Świętym o ustanowieniu ofiary mszy św. czy sakramentu kapłaństwa, a jest tylko o kapłaństwie powszechnym wiernych.

Drugą słabością katechezy średniowiecznej było położenie mocnego nacisku na wychowanie do chrześcijańskiego sposobu życia, położenie akcentu na obowiązki dobrego chrześcijanina. Katecheza przygotowywała przede wszystkim do praktyki życia z wiary, do uczestnictwa w życiu Kościoła. Mało zwracano uwagi na historię zbawienia, na fundamentalne dogmaty i ich zakorzenienie w Piśmie Świętym, na biblijne i teologiczne podstawy moralności. Przeważa w katechezie nauczanie o tym, co należy czynić, nad tym, w co należy wierzyć. W to czułe miejsce uderzy protestantyzm i odniesie sukces.

Po tych doświadczeniach doby reformacji Sobór Trydencki zaakcentował, sprecyzował to, co katolickie, a papież Pius V ujął w jedną, zwartą całość katolickie nauczanie wiary w Katechizmie Rzymskim (1566 r.), który zwięźle i jasno wykładał katolickie prawdy wiary i dawał duchowieństwu do rąk podręcznik do nauczania religii.

 

Chaunu P., Czas reform. Historia religii i cywilizacji (1250-1550), Warszawa 1989; Dola K., Dzieje Kościoła na Śląsku, Opole 1996; tenże, Uwagi o pierwszym etapie rozwoju reformacji na Śląsku (do 1555 r.), w: B. Polok, K. Ziaja (red.), Sanctificetur nomen tuum, Opole 2000, s. 413-425; tenże, Problemy kościelno-duszpasterskie w diecezji wrocławskiej w XV wieku, SKHS 41(1986) nr 4, s. 536; Karłowska-Kamzowa A., Malarstwo śląskie 1250-1450, Wrocław 1979; Kłoczowski J. (red.), Kościół w Polsce, t. I: Średniowiecze, Kraków 1966; Köhler J., Bendel R. (red.), Geschichte des christlichen Lebens im schlesischen Raum, Münster 2002; Montbach de M.(red.), Statuta synodalia dioecesana sanctae Ecclcesiae Wratislaviensis, Wratislaciae 1855; Pater J., Nauczanie prawd wiary w średniowieczu, SKHS 53(1998) nr 3-4, s. 384; Piechota F., Katechizacja kościelna w metropolii gnieźnieńskiej w świetle średniowiecznych ustaw synodalnych, Wrocław 1990 (mps PWT Wrocław); Rechowicz M. (red.), Dzieje teologii katolickiej w Polsce, t. I: Średniowiecze, Lublin 1974; Sawicki J., Concilia Poloniae, t. X: Synody diecezji wrocławskiej i ich statuty, Wrocław 1963; Spież J.A. (red.), W kręgu żywotów św. Wojciecha, Kraków 1997; Wydra W., Rzepka W.R., Chrestomatia staropolska. Teksty do roku 1543, Wrocław 1984.

ks. Kazimierz Dola