ESCHATOLOGIA I KATECHEZA

 

„Katecheza posoborowa” strukturalnie powinna być bez wątpienia oparta na historiozbawczym myśleniu Vaticanum II. Myślenie to cechują: chrystocentryzm, moment pneumatyczny i pneumatologiczny, eklezjalny, sakramentalny, eschatologiczny, antropologiczny oraz aspekt kerygmatyczno-pastoralny. Ponieważ chrystocentryzm jest decydujący dla aspektu eschatologicznego zarówno metodologicznie, jak i merytorycznie, spróbujemy tu uwypuklić przede wszystkim nieodzowność chrystologicznej interpretacji współczesnej eschatologii dla jej katechetycznego przekładu, by następnie móc wskazać na jego egzystencjalne znaczenie dla „uczenia wiary” dzisiaj.

 

1. Proces chrystologicznej interpretacji eschatologii

 

Dość powszechne tradycyjne rozumienie eschatologii jako traktatu „o rzeczach ostatecznych” wyłamywało tę dyscyplinę w dużym stopniu z jej nieodzownych przecież ram teologicznych. Niejednokrotnie robiła ona naprawdę wrażenie, jakby nie tyle była teologią, lecz raczej „fizyką rzeczy ostatecznych”. Do niedawna jeszcze w niejednym z renomowanych podręczników dogmatyki można było wyczytać, iż eschatologia jest w swej istocie nauką więcej kosmologiczno-antropologiczną aniżeli teologiczną. Postulat radykalnej teologizacji eschatologii musiałby zatem stanowić pierwszy realny krok na drodze jej gruntownej przebudowy. Teologia to wszakże pierwszorzędnie de divinitate ratio seu sermo, nauka o Bogu. Teologia zaś chrześcijańska nie może sobie pozwolić na luksus ogólnego tylko traktowania o Bogu jako absolucie, tzn. na mówienie o Nim wyłącznie religiologicznie lub światopoglądowo. Ściśle chrześcijański charakter zyskują wypowiedzi naszej teologii dopiero przez swój wewnętrzny związek z Jezusem Chrystusem. Innymi słowy: chodzi tu o konsekwentne wpisanie bądź wkreślenie tajemnicy Chrystusa w tajemnicę Boga. Prawdziwy Bóg jest trójjedyny i Jezus Chrystus jest właśnie Jego historiozbawczą konkretyzacją.

Jako traktat teologiczny eschatologia musi być nauką nie o „czymś”, lecz o „Kimś”, nie o transcendentności, lecz o Transcendentnym. Postulat konsekwentnej personalizacji eschatologii to zatem dalszy krok jej twórczej interpretacji, względnie konieczny powód tegoż strukturalnego zabiegu. Istnieje w sumie jedna tylko „Rzecz” ostateczna, którą jest sam Bóg. Boga w Chrystusie nie sposób jednak ujmować reistycznie. A choćby tu nawet zechciano mówić o samym „wydarzeniu Jezusa Chrystusa”, to i tak nie można by Go ujmować jako „idei” lub „zasady”. Wiemy bowiem, iż w przypadku Jezusa Chrystusa dzieło jest osobą, a osoba dziełem. Konstruowana dziś „chrystologia integralna” usiłuje przezwyciężyć metodycznie i treściowo tradycyjny podział na traktat „o Słowie Wcielonym”, czyli właściwą chrystologię, oraz traktat „o odkupieniu”, czyli soteriologię.

Inkarnacjonizm, jako baza całej teologii chrześcijańskiej, jest zatem także wiążący dla eschatologii. Stawia on jej dalszy postulat, mianowicie postulat globalnej deidealizacji. Rzadko w której dziedzinie teologicznej pokusa idealizacji, czyli nieliczenia się z konkretem, jest tak duża, jak właśnie w eschatologii, operującej niejako z konieczności tyloma przecież ujęciami ideowo-apokaliptycznymi. Krzyż i  w ogóle fakt „cierpienia Boga” w chrześcijaństwie, jako prosta konsekwencja inkarnacjonizmu, nie dopuszczają jednak żadnej postaci idealizacji. Personalna rzeczywistość naszego Boga jest niewymownie twarda i niezwykle konkretna.

Mówiąc o nieodzowności chrystologicznej interpretacji eschatologii, nie wolno zapomnieć, iż na tle współczesnego „zwrotu antropocentrycznego” doszła teologia do pierwotnej świadomości, zgodnie z którą każda wypowiedź o Bogu musi równocześnie być także wypowiedzią o człowieku. Prawda ta staje się ewidentna szczególnie w obrębie eschatologii. Historiozbawcze wypełnienie dziejów dotyczy przecież pierwszorzędnie eschatycznego etapu całego dialogu Boga z człowiekiem. Zbawcze zakotwiczenie w wydarzeniu Jezusa Chrystusa pozwala człowiekowi dojrzeć sensowność własnego bytu i historii. Eschatyczny wymiar krzyża i zmartwychwstania Chrystusa prześwietla nie tylko mroczne głębiny cierpienia i śmierci ludzkiej, ale nakazuje chrześcijaninowi niejako spotykać w nich Boga. Dla wszystkich bodajże innych religii są te wydarzenia właśnie wyrazem maksymalnego oddalenia od Boga, miejscem Jego radykalnej nieobecności. Jeżeli jednak chrześcijańskie pojęcie Boga implikuje w jakiś sposób również krzyż Chrystusa w łączności z Jego zmartwychwstaniem, to w tym sensie, że na krzyżu dokonało się coś iście boskiego, mianowicie: „śmierć śmierci”. Tak więc, dzięki udziałowi w śmierci Chrystusa, staje się sensowna również ludzka śmierć. Jeżeli bowiem sama śmierć, komasująca w sobie jakby syntezę całego życia, byłaby bezsensowna, wówczas także życie w ogóle byłoby pozbawione sensu. Żadna postać modnej dzisiaj teologii przyszłości, teologii nadziei lub wyzwolenia nie zastąpi w tym względzie rezultatów i wniosków prawdziwie chrześcijańskiej eschatologii. W pewnym znaczeniu należałoby tę ostatnią nawet konstruować jako krytyczne rozprawienie się z podanymi modnymi postaciami „teologii stosowanej”.

 

2. Egzystencjalne znaczenie „chrystologicznej” eschatologii w katechezie

 

W aspekcie formalnym procesu chrystologicznej interpretacji eschatologii należałoby się przede wszystkim skoncentrować na samej definicji tej dyscypliny, jak też na schemacie podziału jej treściowego materiału, czyli zasadniczego przedmiotu. Jeżeli przyjmiemy ogólnie chrystologiczne określenie dogmatyki, że stanowi ona mianowicie systematyczne oraz metodyczne przedstawienie, opisywanie i zgłębianie głoszonych przez Kościół tajemnic Bożego objawienia, dotyczących bezpośrednio Boga oraz Jego zbawczego działania w osobie Jezusa Chrystusa, wówczas można by eschatologię, jako dyscyplinę teologiczną, pojmować jako naukę o Bogu doprowadzającym w osobie oraz w dziele Jezusa Chrystusa człowieka i świat do właściwego mu historiozbawczego wypełnienia.

Definicja ta implikuje ścisłe powiązanie eschatologii z chrystologią, a konkretnie rzecz ujmując – mysterium paschale, które i tak należy uważać za „formalne principium” całej w ogóle dogmatyki. W szczególności krzyż i zmartwychwstanie Jezusa stanowią jakby immanentny „egzystencjał” eschatologii.

Nadmieniono już, iż istnieje właściwie tylko jedna „Rzecz” ostateczna, którą jest sam Bóg, będący dlatego „eschatonem”. Historiozbawczo jednak uczasowił i skoncentrował się Bóg w wydarzeniu Chrystusa. W wydarzeniu tym zetknęła się wieczność z czasem, w nim doszło po prostu do „tangencjalnego styku” „eschatonu” z historią, przez co właśnie staje się Jezus Chrystus ipso facto „Eschatosem”; w ścisłej relacji do Niego pozostają wszystkie szczegółowe wypowiedzi eschatologiczne. Wypowiedzi te czerpią swą orientację od Chrystusa, bo właśnie On, jako „Eschatos”, jest ich miarą. Można by też powiedzieć inaczej: „eschata” opierają się formalnie i realnie o „Eschatos”. Oparcie to należy zatem do samej natury ściśle chrześcijańskiego pojęcia eschatologii, o czym katechetyka nigdy nie powinna zapomnieć.

W tym znaczeniu bylibyśmy w pewnym sensie nawet upoważnieni mówić o „chrystologii jako eschatologii”. Ostrożniej jednak należałoby raczej tylko stawiać postulat, by chrystologia była zawsze też „pośrednią eschatologią”. W takim ujęciu uniknie się bowiem nawet pozoru tzw. „chrystomonizmu”, który w oparciu o wszystko ogarniającą „ideę Chrystusa” prowadziłby konsekwentnie do wtórnej idealizacji eschatologii.

Stąd wynika, iż sam schemat treściowego podziału eschatologii powinien także posiadać zdecydowanie chrystologiczną strukturę. Wydaje się, iż postulatowi temu stanie się zadość, jeżeli całokształt zagadnień eschatologicznych podzielimy triadycznie na eschatyczne procesy, stany i akty.

O procesach – stanowi udział człowieka w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa oraz jego ostateczne spotkanie się z Chrystusem jako Prawdą. W pierwszym przypadku chodziłoby o takie szczegółowe zagadnienia, jak: śmierć, nieśmiertelność i zmartwychwstanie ciał; a w drugim – o problem sądu szczegółowego i sąd ostateczny. O stanach eschatycznych – decyduje znowu wiekuiste trwanie w Chrystusie lub też odwrócenie się od Niego jako Miłości. Szczegółowo mielibyśmy tu zatem do czynienia z zagadnieniem nieba, piekła i czyśćca. O aktach eschatycznych – stanowi powtórne przyjście Chrystusa i Jego wpływ na cały Kosmos. Szczegółowo więc znalazłyby się w tym zakresie: paruzja i odnowienie świata.

Dla przejrzystości ujmijmy proponowany schemat treściowego podziału eschatologii w następujące punkty:

 

PROCESY ESCHATYCZNE

1. Udział człowieka w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa

1.1. Śmierć człowieka

1.2. Problem nieśmiertelności duszy

1.3. Zmartwychwstanie ciał

2. Ostateczne spotkanie z Chrystusem jako Prawdą

2.1. Sąd szczegółowy

2.2. Sąd ostateczny

STANY ESCHATYCZNE

Wiekuiste trwanie w Chrystusie lub odwrócenie się od Niego jako Miłości

1. Niebo

2. Piekło

3. Czyściec

AKTY ESCHATYCZNE

Powtórne przyjście Chrystusa i Jego wpływ na cały Kosmos

1. Paruzja

2. Odnowienie świata

 

Uwzględniwszy wymowę chrystologicznej treści, płynącej z formalnego i merytorycznego powiązania poszczególnych „eschata” z „Eschatosem”, należy stwierdzić, iż nie mamy w tym przypadku bynajmniej do czynienia z teologiczną redukcją, lecz z niesłychaną koncentracją chrystologiczną, która dystansuje od razu eschatologię chrześcijańską od jakiegokolwiek innego religijnego spojrzenia na zjawisko śmierci i wszystkie płynące zeń konsekwencje.

Tak pojmowana eschatologia pozwala jaśniej formalnie sprecyzować oraz treściowo ugruntować eschatologiczny wymiar całej w ogóle teologii jako nauki sui generis. Zaś wymiar ten decyduje w dużej mierze o powadze naszej refleksji nad Bożym objawieniem oraz wiążącym się z nią radykalizmie chrześcijańskiej wiary.

Niesłychanie ważnym elementem jest tu również fakt, iż chrystologicznie zinterpretowana eschatologia nie będzie mogła nigdy w katechezie uchodzić za jakby unaukowioną próbę grożenia człowiekowi nawet poza granicę śmierci. Krótko rzecz ujmując, taka eschatologia staje się naprawdę Ewangelią i to w sensie wykładu radosnej nowiny – także o śmierci. Jako taka będzie miała na pewno wiele do powiedzenia również nowoczesnemu wierzącemu człowiekowi. Będzie mogła być dlań pomocą, choćby tylko w jego wzmagającej się pogoni za rozwiązaniem tak bardzo intrygującej zagadki sensu istnienia. „Urodziny są bowiem rozpoczęciem umierania, śmierć zaś promienistym początkiem życia”.

 

Nossol A., Problem chrystologicznej reinterpretacji eschatologii, ZNKUL 83-84(1978) nr 3-4, s. 3-9; Szmulewicz H., Chrystocentryzm eschatologii. Analiza polskich publikacji teologicznych po ukazaniu się „Katechizmu Kościoła Katolickiego” (1992-2002) w kontekście postulatu eschatologii chrystocentrycznej A. Nossola, Tarnów 2003.

abp Alfons Nossol